Tym razem będzie o kosztach krótkiego, ale piekielnie drogiego, weekendowego wypadu z Nowego Jorku na Bermudy w czasie długiego weekendu z okazji Święta Dziękczynienia.
Ten listopadowy weekend ma w USA podobny mechanizm, jak nasze polskie wyjazdy majowe. Wszystkie ceny nagle windują się astronomicznie, a wędrówki ludów powodują ścisk i opóźnienia. Wg prognoz mediów (czytaj tutaj) ok. 51 milionów Amerykanów miało zamiar podróżować, największy szczyt od 12 lat. Już nie będę szukać podsumowań po fakcie, ale w pociągach i na lotnisku było rzeczywiście baaaardzo ciasno.
Patrząc na popularność, jaką nadal cieszy się mój dawny post „Ile kosztował tani wyjazd na Kubę?„, wnioskuję, że jest potrzeba, aby z pierwszej ręki poznać siły, jakie napierają na nasze portfele przy planowaniu wypraw dalekich i bliskich.
Napór na mój portfel zaczął się od cen biletów lotniczych: bilet w dwie strony Nowy York-Bermudy (2 godziny lotu w jedną stronę) kosztował prawie 700 USD na osobę. To dwa i pół raza więcej (255%) niż średni koszt 264 USD za powrotny bilet na tej samej trasie w innych terminach.
Od dwóch lat mieszkam w okolicach Nowego Jorku w USA, więc moje podróże przeniosły się na tutejszy teren. Niestety podróżowanie w Ameryce nie jest tak proste, a już na pewno nie takie tanie jak w Europie. Do tego przy kontraktach rozliczanych za godziny nie mam płatnego urlopu, tak więc każda przerwa się liczy i trzeba się dostosować.
Szukaliśmy biletów na długi weekend dokądkolwiek. Do Europy za daleko, wschodnie wybrzeże USA już mamy zaliczone, a na zachodnie potrzeba dużo więcej czasu niż weekend. Padło na Bermudy. Dwie godziny lotu, zdążymy.
Hotel to kolejna duża pozycja w budżecie, na Bermudach szczególnie. Nam się udało znaleźć dobrą ofertę za 250 USD za noc w hotelu 3-gwiazdkowym przy bardzo fajnej plaży: Coco Reef Resort. Wykupiliśmy voucher przez jakiś mało znany portal i był stres, czy to nie wtopa. Okazało się wszystko ok, ale stres był. Obok przy tej samej plaży hotel niewiele lepszy za 400$, więc nasz za jedyne $250 to była okazja.
Ale do rzeczy: oto nasz budżet.
Bermudy to terytorium zależne Wielkiej Brytanii, ale ma swoją własną walutę: dolar bermudzki (wyszukaj w google). Jednak wszędzie można płacić w USD, również płatności kartą są w USD, więc tych lokalnych pieniędzy nigdzie nie widziałam.
Dopiero jak kupiliśmy bilety to odkryliśmy w Business Insider ranking najdroższych miejsc świata pod względem kosztów mieszkania, gdzie ta mała wysepka Bermudy jest na pierwszym miejscu pod względem kosztów: 127% w stosunku do kosztów życia w Nowym Jorku, który sam w sobie jest masakrycznie drogi. Dla porównania: poziom kosztów życia w Szwajcarii to tylko 91% w stosunku do NY.
Bermuda – najdroższe miejsce na świecie (źródło: ranking w Business Insider 2017-02: http://www.businessinsider.com/most-expensive-countries-to-live-in-2017-2)
Koszty życia w różnych krajach świata – wg Business Insider 2017 (Source: http://www.businessinsider.com/cost-of-living-worldwide-2017-3)
Inny ranking sprzed paru lat pokazywał najdroższe miejsca wakacyjne. Tu znów Bermudy w czołówce: trzy z top 10 miejsc to właśnie Bermudy.
Mimo kosztów, plaże i widoki bezcenne. Poczekajcie chwilę, aż się ogarnę z galerią zdjęć.
Z innych praktycznych informacji:
Jeśli będziecie mieć pytania, jest miejsce na dyskusję w komentarzach pod tekstem.
A teraz już kilka zdjęć, na dobry początek.
Najnowsze komentarze