Wczoraj przylecielismy na Jawe do Yogyakarty w Indonezji. Po wszystkich opowiesciach spodziewalismy sie dosc niebezpiecznego miejsca. Jestesmy bardzo pozytywnie zaskoczeni przyjaznym nastawieniem jawajczykow, ktorzy z nami zartuja i owszem, zaczepiaja, ale staraja sie raczej pomoc i pokierowac, a nie wykorzystac i zlupic. To my jestesmy dla nich atrakcja turystyczna i chetnie nam podpowiadaja, nawet jesli po angielsku znaja tylko kilka slow.
Charakterystyczna cecha tubylcow to ciagly i naturalny usmiech, ktory sie udziela i nam. Do tego roznorodne jedzenie, ktore testujemy w roznych formach, najwiecej nakreca sie Wojtek, ktory chodzi od budy do budy i testuje lokalne specjaly bez konca.
Na przerwy w wedrowkach ladujemy zwykle w centralnie polozonej restauracji Superman, gdzie przysiedlismy na pierwszy posilek na Jawie, jeszcze zanim znalezmy hotel u fajnego gospodarza Raya, ktory okazal sie byc czlowiekiem-orkiestra: znanym rezyserem, utalentowanym fotografem, wlascicielem trzech hoteli, pilotem, muzykiem, a przede wszystkim fascynujacym rozmowca, z ktorym spedzilismy na pogawedkach caly wieczor.
Pierwsze wrazenia z Indonezji: ciekawy kraj z temperatura 41 stopni. Co z tego, ze ludzie zyja skromnie, kiedy im to zupelnie wystarcza i widac, ze ciesza sie zyciem takim, jakie jest.
—
Yogyakarta, czwartek 9.10.2014, godz. 12:00 (w Polsce 7:00)
—
sent via mobile phone
Ach, jak zazdroszczę Pani takich wojaży. Tej temperatury, uśmiechu, którym zarażają tubylcy, smakowitego jedzenia, nowych znajomości z barwnymi ludźmi i w ogóle – przeżyć! Nam tutaj – pozostaje tylko ciepła herbata i kocyk 🙂 Mam nadzieję, że podzieli się Pani z nami większą ilością zdjęć! Pozdrawiam serdecznie! 🙂
PolubieniePolubienie
Panie Michale, nie ma czego zazdroscic. Trzeba sie pakowac i jechac, zyc pelnia zycia.
PolubieniePolubienie